zlosc.jpg

Zła złość

Na drugim etapie psychoterapii zajęcia grupowe opierały się na omawianiu głównych emocji, jakie towarzyszą nam w życiu. Jedną z podstawowych jest złość. Na pytanie prowadzącej czy złość jest nam potrzebna wszyscy, jak jeden mąż, odpowiadali, że nie. Dlaczego? Wstydzili się, że odczuwali złość. W dzieciństwie skutecznie przylepiano mi etykietę nerwusa, więc i moje stosunki ze złością były dość napięte.

A Wy jak sądzicie?

Czy zgodzilibyście się ze mną, że złość jest dobra?

Z pozoru brzmi jak oksymoron. To nieporozumienie wynika z faktu, że złość kojarzymy z niekonstruktywnym jej wyrażaniem. Wiążemy przemoc słowną i fizyczną ze złością sprawiając, że jest ona niemal tematem tabu. Tymczasem jest to po prostu emocja. Potrzebna jak każda inna.

Mitologia złości jest tak obszerna jak dzieło Parandowskiego. Na zajęciach z filozofii dowiedziałam się, że zadaniem filozofa starożytnego było badanie, ile mit ma wspólnego z rzeczywistością, więc śmiało mogę nazwać się miłośniczką mądrości.

Można wyróżnić trzy poziomy emocjonalności: odczuwanie, nazywanie i wyrażanie

Ważne jest to, co robimy ze złością. Nie da się nie odczuwać złości. Pokusiłam się o stwierdzenie, że jest ona dobra. Pójdźmy krok dalej – jest ona niezbędna! Pomaga nam określić, co jest dla nas ważne. Czy złościmy się z powodu rzeczy dla nas nieistotnych? Pokazuje, że coś nam się nie podoba, że coś nam w naszym otoczeniu nie odpowiada. Pojawia się zwłaszcza wtedy, kiedy nie są zaspokajane nasze potrzeby, nie zrealizowaliśmy wyznaczonego celu, coś zdarzyło się niezgodnie z naszymi oczekiwaniami lub zostały naruszone nasze psychologiczne granice.

Złość ma też swoje fizyczne objawy

Zazwyczaj łączy się z zastrzykiem energii, mobilizuje do działania i pozwala wyrwać się z bezsilności. Wyrażenie złości może być oznaką troski i zaangażowania. Nie martwimy się przecież o tych, na których nam nie zależy. Czy spotkaliście kiedyś człowieka, który w ogóle się nie złości? Jeśli nawet tak, to czy uważacie go za autentycznego? Nikt z nas nie jest robotem. Całe szczęście! Dlatego zachęcam do odczuwania złości i konstruktywnego jej wyrażania.

Krótka instrukcja obsługi złości

  1. Informacja o tym, co nam przeszkadza.

    „Przeszkadza mi, kiedy czytasz gazetę, gdy do Ciebie mówię.”

  2. Nazwanie złości.

    „Złości mnie, kiedy czytasz gazetę, gdy do Ciebie mówię.”

  3. Odwołanie się do zaplecza.

    „Jeżeli nie przestaniesz czytać gazetę, skończymy tę rozmowę.”

  4. Skorzystanie z zaplecza.

    Kończę rozmowę i wracam do swoich zajęć. Po co tracić energię na więcej?

Przykład jest banalny, ale tak to mniej więcej działa. Stopniujemy nasze działanie i nie przechodzimy od razu do wystrzelenia kuli armatniej. Zazwyczaj działa już po spokojnym powiedzeniu, że coś nas złości. Ktoś po prostu może nie wiedzieć, że nam dane zachowanie przeszkadza.

Konstruktywne wyrażanie złości jest ściśle powiązane z asertywnością. Jeśli damy sobie prawo do wyrażania własnych opinii, prawo do odczuwania własnych potrzeb czy nawet prawo do posiadania jakichś oczekiwań, to łatwiej będzie obejść się bez podnoszenia głosu czy innych nieprzyjemności. Wynika to z tego, że najczęściej za złością ukrywa się lęk przed oceną, lęk przed konfliktem, przed bliskością, przed odrzuceniem itp. Lista jest naprawdę długa.

Złośćcie się zdrowo!

 podpis.png

3 Comments

  1. Zawsze mnie ciekawiło jak to jest tak po prostu powiedzieć, że coś mnie złości. Jeszcze nie próbowałam i wydaje mi się, że zastosowanie tej strategii nie jest tak łatwe jak się wydaje. Też samo powiedzenie komuś, że coś mnie złości może nie być wystarczające by pozbyć się/wyładować tę złość. Co wtedy zrobić?

    1. Racja, nie jest łatwe, ponieważ ta strategia jest dużym uproszczeniem. Służy raczej do tego, żeby mówić o swojej złości jeszcze na takim etapie, gdzie jej poziom jest dość niski i mówiąc prosto „nerwy nas nie poniosą”, niż do pokonywania lęku przed mówieniem o swoich emocjach. Wyładować złość można na wiele sposobów. Na pewno warto dać sobie chwilę na zdystansowanie się do danej sytuacji. Jednym z lepszych sposobów jest aktywność fizyczna – można pójść na spacer, pobiegać, trenować różne sporty, sprzątać, wykonywać ćwiczenia relaksacyjne, których techniki z łatwością znajdziesz w sieci. Jeśli lubisz rysować czy pisać, możesz napisać list (potem go poszarpać na drobne kawałeczki) albo narysować coś tak jak wskazują Ci na to emocje. Niektóre sytuacje mogą wywoływać w nas złość dosłownie na zasadzie zaproszenia do złości (tzw. „haczyki” czy „guziki”) i wtedy dobrze jest zachować czujność i takiego zaproszenia nie przyjmować (powiedzieć sobie w myślach „Nie, dziękuję. To jest dla mnie niekorzystne”). Nie traktuj złości jak intruza. Jest po to, żeby Cię o czymś powiadomić i warto się temu przyglądać. O sytuacji, która wywołała Twoją złość, możesz też porozmawiać z zaufaną osobą, co często zmniejsza poziom tego nieprzyjemnego uczucia. Polecam też pracę nad własną asertywnością i przyznawaniem sobie prawa do tego, żeby złość odczuwać i wyrażać. Mam nadzieję, że to troszeczkę rozjaśniło Ci sytuację. Byłoby mi łatwiej na konkretnych przykładach, ale starałam się podpowiedzieć najlepiej jak potrafię. Pozdrawiam ciepło!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *