Prawo odroczonej reakcji

Prawo odroczonej reakcji. Czym jest? Kiedy je stosować?

Czy spotkaliście się kiedyś z określeniem „prawo odroczonej reakcji”? Jak myślicie co ono oznacza? Wbrew pozorom nie będę dziś poruszała teorii uczenia się związanych z bodźcem i reakcją. Czy w takim razie chodzi o prokrastynację – odraczanie, odwlekanie, przekładanie wszystkiego na później? Też nie. O co więc chodzi? Czytajcie dalej!

Prawo odroczonej reakcji to Twoje osobiste prawo do odłożenia swojej reakcji emocjonalnej (głównie na etapie zachowania) na później. Pomysł na takie pojęcie i samą nazwę jest mój (ale głowy nie daję).

Skąd mi się to wzięło? Czasami miałam wrażenie, że reaguję zbyt ulegle lub agresywnie. A jak już wiecie, asertywność polega na znalezieniu złotego środkamusisz bronić swoich praw, ale nie możesz tego zrobić w sposób, który przyczyniałby się do krzywdy drugiej osoby (w sytuacji, gdy tej krzywdy dałoby się jakoś uniknąć). Zaczęłam zastanawiać się dlaczego tak jest? Co sprawia, że niekiedy nie potrafię zachować się w sposób asertywny?

Niedawno byłam na seminarium z samoobrony i nagle fakty zaczęły się łączyć. Może te wielokrotne upadki na deski przyczyniły się do tego ; ) Za każdym razem, kiedy chciałam wykonać technikę obezwładniania napastnika bardzo szybko, coś szło nie tak jak trzeba. Ręce uciekały, a nogi plątały się między sobą. Nie byłam w stanie dobrze chwycić napastnika, a tym samym wykonać odpowiednich ruchów. Podobnie jest z uczeniem się nowego zachowania w sensie psychologicznym. O ile w przypadku samoobrony należy działać szybko i sprawnie, o tyle w przypadku zachowań asertywnych możemy je nieco rozciągnąć w czasie.

Nikt z nas nie urodził się asertywnym. Jest to umiejętność, a nie coś zapisanego w genach. Jeśli jest to nowa umiejętność, to tym bardziej wymaga uwagi i skupienia. Czasami lepiej zrobić coś wolniej i dokładniej niż podejmować pochopne ruchy. Jeśli mamy taki komfort, skorzystajmy z tego.

Prawo odroczonej reakcji to Twoje własne zezwolenie na wyrażenie swoich uczuć,  swojego zdania czy postawienia osobistych granic nieco później niż w momencie bezpośredniej interakcji z drugim człowiekiem. Postaram się wyjaśnić Ci na czym dokładnie to polega, odnosząc się do kilku praktycznych zastosowań prawa odroczonej reakcji.

Prawo odroczonej reakcji – dlaczego warto z niego korzystać?

Pozwala zachować się w sposób asertywny

Żyjemy w pośpiechu i w trybie zadaniowym. Przynajmniej większość z nas. To sprawia, że wszystko chcielibyśmy załatwiać szybko i odznaczać kolejne punkty na naszej checkliście… Często mówimy coś, czego później żałujemy lub wprost przeciwnie – wcale się nie odezwaliśmy i mamy do siebie pretensje, że nie postawiliśmy granicy w odpowiednim momencie. Ograniczony czas nie pozwala na chłodne przeanalizowanie sytuacji, więc stosujemy to, co już znane, czyli zachowujemy się według „starego” schematu. Niemal automatycznie. Jeśli jednak zależy Ci na zmianie swojego zachowania, nie zniechęcaj się tym, że nie udało Ci się zareagować w odpowiedni sposób „za pierwszym razem”.

Co możesz zrobić?

  1. Zainicjuj rozmowę i wróć do sytuacji, która nie daje Ci spokoju. Wtedy powiedz o swoich odczuciach.  Daj znać o swoich oczekiwaniach – o tym, w jaki sposób chcesz być traktowany.Na przykład jeśli Twój współlokator, z którym dotychczas dobrze się dogadywałeś, nagle zaczyna Ci dokuczać, możesz być zdezorientowany.  Milczysz i idziesz do swojego pokoju. W pierwszym momencie myślisz sobie: „Co za palant… W życiu już się do niego nie odezwę, a już na pewno nie pożyczę mu niczego”… Następnego dnia zaczynasz się jednak zastanawiać dlaczego Cię tak potraktował… Czujesz wewnętrznie, że nie zgadzasz się na taką kolej rzeczy.
    Poproś swojego współlokatora o rozmowę. Zadbaj o to, aby stworzyć sobie komfortową atmosferę (np. nie łap kolegi jak właśnie wychodzi do pracy lub jest ze swoją dziewczyną – nie będzie miał czasu i nie weźmie Twoich słów na poważnie, a przy dziewczynie… prawdopodobnie przyjmie postawę obronną i też nici z tego będą). Powiedz wprost o tym, co Ci przeszkadza, ale pamiętaj o komunikacie typu JA. Jeśli masz problem z dogadywaniem się z innymi, pomocny może okazać się także mój poprzedni artykuł W stronę lepszej komunikacji.
  2. Wyciągnij wnioski z lekcji i przygotuj się do kolejnej podobnej sytuacji.

 

Pomaga radzić sobie ze złością

Myślisz sobie: niby jak ja mam przełożyć złość na później? Przecież to niemożliwe! I masz rację… Ale pamiętaj, że mówimy o Twojej reakcji (zachowaniu) wywołanym pojawieniem się złości. Zastanów się jak z reguły zachowujesz się, kiedy czujesz złość? Potrafisz powiedzieć, że coś Ci przeszkadza lub nie podoba czy od razu przechodzisz do ciężkiego kalibru? A może wycofujesz się i tłumisz odczuwaną złość?

Nie chodzi o to, żeby liczyć w myślach do 10. Jeśli czujesz, że ilość nagromadzonej złości jest zbyt duża do opanowania, to zajmij się nią. Jeśli nie chcesz na kogoś krzyczeć, lepiej, żebyś nie nosił w sobie takich pokładów tego nieprzyjemnego uczucia. O sposobach radzenia sobie ze złością pisałam tutaj i tutaj. Kiedy już będziesz mieć pewność, że potrafisz w spokojny i opanowany sposób powiedzieć o tym, co Cię boli, co Ci się nie podoba lub jakie zachowanie Ci nie odpowiada, po prostu o tym porozmawiaj.

Przykład: Kolejny raz widzisz niepozmywane naczynia. Krew Cię zalewa, bo tyle razy prosiłeś o to, żeby naczynia wkładać do zmywarki. A do tego przypomina Ci się jeszcze skarpetka rzucona na podłogę i spóźnienie na obiad sprzed miesiąca. Na usta cisną Ci się brzydkie słowa. Kiedy Twój partner pyta o co chodzi możesz:

  • wylewać swoją złość i zachować się tym samym nieasertywnie,
  • powiedzieć, że nic się nie stało i dalej tłumić swoją złość,
  • powiedzieć, że widzisz w zlewie brudne naczynia (tak, to naprawdę wystarczy, jeśli wcześniej ustaliliście co do tego zasady),
  • powiedzieć, że w tej chwili czujesz złość, ale chcesz porozmawiać o tym później.

Ułatwia powiedzenie „nie”

Ostatni przykład dotyczy najpopularniejszej umiejętności kojarzonej z asertywnością. Co potrafi człowiek asertywny? Powiedzieć „nie”. Czy zawsze jest to takie proste? Nie. Ale jest na to jeden sposób.

Przykład: Twoja praca wymaga szybkiego tempa. Takie wyścigi rajdowe od terminu do terminu. Zawsze wyrabiasz się ze swoimi obowiązkami. W Twoim zespole pracuje także Basia. Lubicie się, czasem nawet wychodzicie razem na kawę. Szkopuł w tym, że Basia bardzo często zrzuca na Ciebie swoje obowiązki. Za każdym razem bezrefleksyjnie odpowiadasz, że oczywiście poratujesz koleżankę. Potem orientujesz się, że zaczyna Ci to przeszkadzać, ale w sumie nie wiesz jak o tym powiedzieć, bo przecież jest Twoją kumpelą. Zbliża się termin kolejnego projektu i Basia znów prosi Cię o pomoc – potrzebuje  harmonogramu i analizy ryzyka. Na szczęście macie jeszcze trzy dni. Co tym razem możesz odpowiedzieć Basi?

  • Zastanowię się.
  • Przemyślę to.
  • Pomyślę nad tym i dam Ci odpowiedź.
  • Rozważę to.

W idealnej sytuacji byłoby tak, że od razu mówisz: Basiu, tym razem Ci nie pomogę. Jednak ustaliliśmy wcześniej, że masz problem z tym, że za szybko się na coś zgadzasz. A kiedy już się zgodzisz, trudniej jest się z tego wycofać. Dlatego, jeśli to możliwe, daj sobie czas na podjęcie decyzji.

 

A może Wam przyszły do głowy jakieś sytuacje, w których można byłoby skorzystać z prawa odroczonej reakcji? Podzielcie się w komentarzach!

Trzymajcie się ciepło!

podpis.png

 

 

2 Comments

  1. Hej, super artykuł. Bardzo przydałaby mi się taka umiejętność w kontaktach z mężem. Czasem sama siebie nie poznaję kiedy słyszę ile słów potrafię z siebie wyrzucić kiedy coś (ktoś – zwykle ON) mnie wkurzy. Dopiero dzień po zdaję sobie sprawę, że powiedziałam dużo za dużo. 🙂
    damanawsi.pl

    1. Cześć! Dzięki za miłe słowa 🙂 Kiedy u mnie dochodzi już do granicy, przypominam sobie, że… to JA się denerwuję, wkurzam, to MI coś przeszkadza. I tak samo to właśnie JA muszę wziąć odpowiedzialność za MOJĄ złość 😉 A wtedy łatwiej o opanowanie się bez kaca moralnego następnego dnia 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *