Pokaż mi swoją książkę, a powiem Ci kim jesteś

Jestem molem książkowym. Bez dwóch zdań. Nie można było tego o mnie powiedzieć, kiedy byłam w liceum, a wielkie tomiszcza lektur obowiązkowych tworzyły składowiska. Byłam w klasie humanistycznej, a nawet publicystycznej, ale nie czytałam ponad wymaganą normę.

Obecnie nie ma dnia, w którym nie przeczytałabym choć fragmentu książki. Czytam wydania papierowe i elektroniczne. Dla mnie korzyści z czytania to oczywistość, ale to też ogromna przyjemność, więc mogę być nieobiektywna. Wspaniałe antidotum na mój subiektywizm, to badania naukowe potwierdzające pozytywny wpływ czytania na szeroko rozumiane dziedziny życia człowieka.

Naukowcy wskazują m. in. że czytanie:

  • poszerza słownictwo,
  • polepsza czytanie ze zrozumieniem (trening czyni mistrza ;),
  • zwiększa efektywność pracy mózgu,
  • polepsza zapamiętywanie,
  • opóźnia zaburzenia w pracy mózgu aż o 32%,
  • uczy empatii,
  • zmniejsza ryzyko zachorowania na Alzheimera,
  • redukuje stres,
  • działa relaksująco,
  • pomaga w zasypianiu.

(źródło: 8 naukowych powodów by sięgnąć po książkę  newsweek.pl oraz wskazane tam badania.)

Mnie zaciekawiło najbardziej to, że przewracanie kartek ma tak duże znaczenie. Podobno to właśnie ta czynność pozwala zrozumieć kontekst. I w tym właśnie wygrywają papierowe książki ( szerzej na ten temat tutaj screen vs paper).

Ja w papierowych książkach widzę jeszcze jeden duży plus. Musi zostać spełniony jeden dodatkowy warunek: książka jest pożyczona.

Dlaczego lubię pożyczone książki?

Moim zdaniem trzeba darzyć kogoś choć minimalnym zaufaniem, aby oddać w jego ręce swoją książkę. Jeśli lubimy robić notatki, to już w szczególności. Czasami trafiam na takie perły jak podkreślona słowa, zdania czy zaznaczone strony. Pożyczenie książki jest dla mnie bardzo intymną sprawą. Mogę dowiedzieć się lub co najmniej przypuszczać, co daną osobę najbardziej zainteresowało lub poruszyło. Mam takie dziwne ciarki na ciele, kiedy pomyślę o chwili, w której właściciel książki zaznaczał ważne dla siebie fragmenty.  To prawie jak podzielenie się wpisem z pamiętnika. Niesamowite już zupełnie jest to,  kiedy mam ochotę zaznaczyć ten sam fragment co właściciel książki.

Dziś mam ochotę podzielić się z Wami kawałkiem moich tajnych zapisków, które pochodzą z jednej z moich ulubionych książek, a której sama nie posiadam. Dodać należy, że w tamtym okresie jakiekolwiek emocje czy uczucia były dla mnie niczym więcej niż ciężarem. Powodowały totalny paraliż.

Gdybyście jednak mieli problem z rozczytaniem mojego pisma, załączam tłumaczenie:

<<Pomyśl, że Twoje ukryte lęki i irracjonalne uczucia są jak te grube karaluchy, które kryją się pod kamieniami. Kiedy podniesiesz kamień i zobaczą światło, szybko zwijają się w kulkę PANCERZEM NA ZEWNĄTRZ. A kiedy niebezpieczeństwo mija, szybko uciekają pod kolejny kamień.

Ukrywasz bolesne i przerażające uczucia. Na tyle cię one przerastają, że wolisz cierpieć bez końca, a czasami nawet umrzeć, niż przyjrzeć się im przy świetle dziennym. Twoja obrona to kamienie, pod którymi je ukrywasz. W terapii chodzi o to, żeby odsłonić twoje najgorsze obawy, te tłuste karaluchy, które uciekają przed światłem. >>

(Rachel Reiland „Uratuj mnie. Opowieść o złym życiu i dobrym psychoterapeucie”)

„Chcę je wyciągnąć na wierzch. Chcę się z nimi uporać. Nie chcę tak tłumić, spychać do podświadomości. Chcę wiedzieć czego mogę oczekiwać od siebie/innych, a czego nie”.

A czy Ty podniesiesz swój kamień?

 

podpis.png

 

 

P.S. Tytuł wpisu błędnie sugeruje moją magiczną zdolność do określania człowieka na podstawie przeczytanych przez niego książek 😉

4 Comments

  1. Uwielbiam wypożyczać książki z biblioteki, ostatnio nawet znalazłam w jednej kartkę z dość smutnymi cytatami z różnych piosenek, wierszy. Czytając to czułam pewną więź z osobą, która zostawiła tę kartkę. Czułam, że było to coś co równie dobrze ja mogłabym sobie zapisać w swoim zeszycie z ulubionymi cytatami.
    Sama raczej nie mażę po książkach, po prostu robię zdjęcie danej strony z tekstem, który mnie szczególnie poruszył i później sobie do tego wracam jak nie mam akurat całej książki przy sobie. Gdybym miała jednak zaznaczać ważne dla mnie fragmenty, to chyba najbardziej zamazanymi książkami byłyby „Nieznośna lekkość bytu”, „Zbyt głośna samotność” i przede wszystkim (!) „Najgorszy człowiek na świecie”.
    A cytat o karaluchach bardzo trafny, sama niestety jeszcze nie dotarłam do poziomu „chcę się z nimi uporać”, ale – mam nadzieję – powoli tam zmierzam.

    1. Czytając Twoje komentarze mam zupełnie odmienne zdanie na temat „chęci uporania się z nimi” 🙂 Myślę sobie, że ten proces już trwa. To w jaki sposób piszesz o emocjach jest bardzo obiecujące i pokazuje, że poświęcasz im swoją uwagę i nie chcesz natychmiast zasłonić ich kamieniem 🙂 Pozdrawiam 🙂

  2. A ja oprócz tego coraz bardziej przekonuję się do audiobooków. Można wtedy „czytać” nawet z zamkniętymi oczami!

    1. Też lubię! Tylko, że czasami podczas słuchania inne rozpraszacze nieźle działają i ciężko jest się skupić. To wcale nie jest takie proste jakby się mogło wydawać. Uszy trzeba mieć szeroko otwarte 😉

Skomentuj alterlove Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *