dda.png

Kim jest DDA?

Ostatnio zorientowałam się, że nie wyjaśniłam Wam co to jest syndrom DDA, z czym to się wiąże, jakie ma znaczenie. Nadrabiam zatem zaległości.

Kim jest DDA?

W wielu miejscach możecie przeczytać o syndromie Dorosłego Dziecka Alkoholika. Znajdziecie tam informacje o wspólnych, nierzadko traumatycznych, doświadczeniach związanych z życiem z osobą uzależnioną. Charakterystyczne cechy, które są wynikiem wychowywania się w rodzinie alkoholowej to między innymi:

  • lęk przed utratą kontroli,
  • lęk przed uczuciami,
  • lęk przed konfliktem,
  • nadmiernie rozwinięte poczucie odpowiedzialności,
  • wszechobecne poczucie winy,
  • niezdolność do zabawy,
  • brak spontaniczności,
  • krzywdząca samokrytyka,
  • trudności w utrzymywaniu bliskich relacji,
  • zaprzeczanie,
  • przyjmowanie roli ofiary,
  • zachowania kompulsywne,
  • mylenie miłości z litością,
  • lęk przed porzuceniem,
  • czarno-białe myślenie,
  • tendencja do zachorowań na tle psychosomatycznym,
  • głęboko przeżywane cierpienie związane z żalem kumulowanym przez całe dzieciństwo,
  • brak balansu między reagowaniem a działaniem,
  • zdolność przetrwania.

Listę tę można by poszerzyć i rozwinąć, ale nie taki jest mój cel. To wszystko znajdziecie na innych stronach www, w czasopismach czy książkach… Pamiętajcie, że to nie jest lista „must have” DDA. Każda osoba jest inna. Nie można w sposób automatyczny identyfikować się z danymi cechami tylko z powodu postawionej diagnozy. Ponadto nie każda osoba, która wychowywała się w rodzinie alkoholowej, będzie posiadać syndrom DDA. Ogromne znaczenie ma również otoczenie, przyjaciele, rodzina. Mogą oni udzielić odpowiedniego wsparcia, które co najmniej złagodzi negatywne konsekwencje alkoholizmu rodzica.

Psycholog Zofia Sobolewska-Mellibruda, jedna z czołowych postaci terapii DDA, definiuje to zjawisko w ten sposób:

„Syndrom DDA to zespół problemów i zaburzeń wynikających z destrukcyjnych schematów osobistych, powstałych w dzieciństwie w rodzinie alkoholowej, które utrudniają adekwatny, bezpośredni kontakt z teraźniejszością i powodują psychologiczne zamknięcie się w traumatycznej przeszłości. Przeżywanie i interpretowanie aktualnych wydarzeń i relacji odbywa się przez pryzmat bolesnych doświadczeń z dzieciństwa. Zniekształcenia te nie są przez DDA uświadamiane. Destrukcyjne schematy przyczyniają się do powstawania u pacjenta wielu zaburzeń w kontakcie z samym sobą: tworzenia negatywnego lub niespójnego obrazu siebie, atakowania siebie i ignorowania swoich potrzeb, nadmiernego przeżywania negatywnych uczuć. Powodują też problemy w relacjach z innymi osobami: wrogi i nieufny stosunek do innych, przeżywanie ambiwalentnych emocji i pragnień w kontaktach interpersonalnych, destrukcyjne wzory kontaktowania się z innymi, szczególnie z tymi, z którymi pacjent jest w bliskich związkach.” (Z. Sobolewska-Mellibruda, Psychoterapia Dorosłych Dzieci Alkoholików Strategie, procedury i opisy przypadków pracy psychoterapeutycznej, Instytut Psychologii Zdrowia, Warszawa 2011, str. 11).

DDA jest syndromem. Nie jest zaburzeniem psychicznym

Niby oczywista sprawa, ale warto o tym wspomnieć, ponieważ ja na przykład tuż przed terapią, wmawiałam sobie, że jestem psycholem. Cokolwiek to znaczy. Czytanie książek zbliżonych tematycznie do psychologii klinicznej bez rozumienia pewnych pojęć sprawiło, że przez długi czas nazywałam siebie psychopatolem. W szczególności przed rutynową wizytą u psychiatry, która miała na celu zbadanie występowania zaburzeń występujących często z DDA jak np. zaburzenia lękowe, zaburzenia żywienia, uzależnienia, depresja. Mój wewnętrzny krytyk miał naprawdę duże pole do popisu.

Czasami syndrom DDA porównywany jest z PTSD

PTSD,  czyli zespół stresu pourazowego jest zaburzeniem psychicznym (lękowym), które jest następstwem przeżycia lub bycia świadkiem sytuacji, w której wystąpiło zagrożenie życia albo fizycznej integralności. Najczęściej kojarzony jest z wojną, katastrofami, atakami terrorystycznymi, poważnymi wypadkami, napastowaniem fizycznym i seksualnym. PTSD może pojawić się nie tylko w tak nagłych i wyjątkowych sytuacjach, ale być wynikiem długotrwałego stanu. Objawia się ostrymi reakcjami stresowymi. U niektórych ludzi ustępują one z czasem, u innych wręcz nasilają się. Jak już wcześniej wspomniałam dzieciństwo osoby z DDA jest bogate w traumatyczne doświadczenia, więc mogą jej towarzyszyć objawy PTSD.

Co to znaczy być DDA?

To zależy od wielu czynników, a na pewno od nastawienia samej osoby, która ma DDA. Ja kiedyś syndrom ten nazywałam „Potworem”, ponieważ pojawiał się i paraliżował mnie totalnie.

Pamiętam jak na pierwszym spotkaniu z moją psychoterapeutką powiedziałam, że jestem DDA. Łatwiej było to powiedzieć, niż przyznać się do tego, że ojciec pił. Chociaż to niby to samo. Może myślałam, że to zwolni mnie z konieczności opowiadania o sobie, bo przecież specjalista wie co to jest DDA. A guzik prawda…

Weszłam do gabinetu, który wyglądał jak pokój gościnny. Pani psycholog przedstawiła się, podała rękę. Odpowiedziałam imieniem i nazwiskiem. To było komiczne. Tak jakbym była dorosła. Zadała pierwsze pytanie: Co panią do mnie sprowadza? Syndrom dorosłego dziecka alkoholika – odparłam. Następnie padło pytanie o to, co chciałabym zmienić w swoim życiu. Zapadła cisza, ale po chwili zaczęłam mówić: Przede wszystkim chciałabym pozbyć się stale towarzyszącego mi strachu, lęku. Móc spokojnie wyjść z domu. Normalnie funkcjonować, ale to jest pewnie zbyt ogólne określenie. Chciałabym nauczyć się rozmawiać z ludźmi, wypowiadać to, co siedzi mi w głowie, nie bać się odezwać na uczelni czy w innych instytucjach…

Pytała mnie jak wyglądało moje dzieciństwo i czy opowiadanie o tym nie stanowi dla mnie problemu. Odpowiedziałam, że nie, bo przecież miałam już w głowie ułożone gotowe wypowiedzi, dzięki wcześniejszej samodzielnej pracy z podręcznikiem dla DDA. Opowiedziałam, że bałam się wracać do domu, którym rządził alkohol, nie miałam z kim o tym rozmawiać, a przez mamę zostałam odtrącona. Jeśli chodzi o rodziców, to przez długi czas byłam przekonana, że samymi swoimi narodzinami zrujnowałam im życie. Wspomniałam też o tym jak uciekałam do babci przed awanturami. Aż mnie samą przestało dziwić, że byłam „odludkiem”.

Pierwsze spotkanie z psychologiem to była ulga, a jednocześnie początek nowej drogi.

Co dla mnie znaczy bycie DDA?

W radio usłyszałam kiedyś wypowiedź alkoholika, który przyszedł na otwarte spotkanie grupy DDA. Jak sam stwierdził: to było żebranie o miłość. Mogłabym się pod tym podpisać.

Niezaspokojone potrzeby z dzieciństwa dają się we znaki w okresie dorosłości. Z drugiej strony ciężko mówić o dorosłości, ponieważ po tych kilku latach mogę określić syndrom DDA jako dziecko zamknięte w ciele dorosłego.

Drogą ku wyzdrowieniu jest przyjęcie pozycji dorosłego i zaopiekowanie się swoim wewnętrznym dzieckiem

Rodzice już nigdy nie nadrobią tych zaległości, ale my jako dorośli świadomi ludzie możemy sobie pomóc. Nie oczekujmy tego od swoich rodziców, partnera, męża, żony czy dzieci. To my sami jesteśmy odpowiedzialni za swoje życie. Jak to zrobić? Oczywiście polecam terapię, a zwłaszcza grupową, bo to tam nauczyłam się widzieć w sobie pierwszoplanowo człowieka, a nie pokręcone DDA. Pierwszy krok możecie wykonać sami.

Przede wszystkim należy zacząć od przerwania milczenia i przyznania się do własnego systemu zaprzeczeń. O tym napiszę w kolejnych artykułach, bo porcja wiedzy na dziś była naprawdę spora!

Dzięki, że jesteście!

podpis.png

5 Comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *