Dlaczego czasami nie potrafimy zapanować nad emocjami?

Dlaczego czasami nie potrafimy zapanować nad emocjami?

Czy masz czasami wrażenie, że ktoś włącza u Ciebie guzik z napisem „złość”, „irytacja”, „gniew”? Wszystko jest dobrze, jesteś spokojny, ale przychodzi właśnie ten moment. Padają właśnie te słowa i jak za dotknięciem magicznej różdżki od obojętności przechodzisz do gniewu czy irytacji, a Twoja skala rozpiętości dla tych uczuć właśnie się kończy.

Dyskutujesz z mężem, a nagle on wyskakuje z takim tekstem, że nie chcesz już dłużej rozmawiać. Opowiadasz o czymś przyjaciółce, a ona znowu Ci przerywa, choć nie wiesz, że to właśnie Ci przeszkadza. Jedziesz pociągiem, a w Twoim przedziale ktoś zaczyna rozmawiać przez telefon i zapowiada się, że to będzie trwało w nieskończoność. Czasami udaje Ci się nad tym zapanować, ale zdarza się też tak, że fala emocji jest tak silna, że reagujesz w sposób nieadekwatny do sytuacji.

Dlaczego tak się dzieje?

Ułamek wyjaśnienia mogliście już przeczytać w moich poprzednich wpisach na temat złości. W skrócie można  stwierdzić, że emocje, których nie wyrażamy na bieżąco gromadzą się i jeśli nic z nimi nie robimy – w pewnym momencie miarka się przelewa – wybuchamy. Jest to wyjaśnienie intuicyjne,  ale ostatnio znalazłam właściwe podłoże naukowe.

Transfer pobudzenia emocjonalnego

Mechanizm, który wyjaśnia tak bardzo skrajne reakcje, to transfer pobudzenia emocjonalnego. Jak wskazuje prof. Bogdan Wojciszke, polega on na tym, że siła pobudzenia emocjonalnego przeżywanego w danej sytuacji zależy nie tylko od bieżących bodźców, lecz także od bodźców działających w niedawnych, przeszłych sytuacjach. Jeśli wcześniejsze okoliczności były emocjonujące, to wzrasta poziom pobudzenia emocjonalnego w okolicznościach bieżących. Co ciekawe my odbieramy wielkość tego pobudzenia jako rezultat bieżącej sytuacji.

Dlaczego jest to ważne?

Prawidłowość, którą nazywa się transferem pobudzenia emocjonalnego, charakteryzuje się tym, że w sposób automatyczny (bezrefleksyjny) przyjmujemy, że poziom odczuwanych przez nas emocji jest wynikiem bieżącej sytuacji, konkretnych słów czy zachowań. Pomijamy zupełnie to, że na stan naszych emocji mają też wpływ przeszłe okoliczności czy zdarzenia.

Zwrócenie większej uwagi na to, jak się czujemy, może wpłynąć pozytywnie na nasze relacje z innymi ludźmi. To przecież właśnie do nich dostajemy informację zwrotną, że nasza reakcja była trochę na wyrost czy też wyolbrzymiona. Czasami zamiast się bezrefleksyjnie zasłonić, pomyśl o tym, co naprawdę czujesz i zastanów się czy wcześniej nie pojawiło się coś, co mogło sprawić, że zareagowałeś w ten a nie inny sposób. Daj sobie przestrzeń na kontakt z własnymi emocjami. Może się wtedy okazać, że druga strona nie miała wcale niczego złego na myśli i naprawdę nie chciała Cię urazić czy wyprowadzić z równowagi.

Jak sobie radzicie z takimi sytuacjami? Czy da się u Was włączyć taki „guzik”?

Dajcie znać w komentarzach!

Trzymajcie się ciepło!

podpis.png

 

One Comment

  1. Cześć Agnieszko! Bardzo lubię, kiedy w swoich tekstach przemycasz trochę tajemnej wiedzy z obszarów, w których nie jestem biegły. I dodam, że dobra z Ciebie przemytniczka, bo tę wiedzę przedstawiasz w przystępnej formie zrozumiałej dla każdego: czytelnik nawet nie zdaje sobie sprawy z tej misternej kontrabandy. 🙂
    Co do samego transferu pobudzenia emocjonalnego, to przyszło mi do głowy, że może on być wyjaśnieniem zjawiska które sam nazywam „balansem zdarzeń”. Często mam wrażenie, że każdej wielkiej radości zaraz musi towarzyszyć wyrównująca ją przykrość (na szczęście czasem zdarzają się też sytuacje odwrotne!). Może to wynika właśnie ze swojego rodzaju wyolbrzymiania, przeżywania mniej istotnych rzeczy mocniej, bo były poprzedzone czymś większym? Może taka wyrównująca przykrość wcale nie jest równa tej radości, a to poczucie wynika z takiego transferu?
    Pozdrawiam Cię i czekam niecierpliwie na kolejny wpis! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *